Historia futbol pokazuje, iż piłka nożna może być bardzo przewrotna. Genialnie grające drużyny na mistrzostwach w decydujących momentach zawodziły. Światowej klasy zawodnicy, którzy w trakcie sezonu walnie przyczynili się do sukcesów klubowych podczas Mistrzostw Świata czy Europy, nie potrafili się odnaleźć.
Sytuacja zgoła odmienna dotyczyła natomiast jednego z najlepszych zawodników MŚ. W sezonie 1957-58 Just Fontaine niepodzielnie królował w lidze francuskiej. W barwach swojej drużyny zdobył aż 34 bramki, co w sposób znaczący przyczyniło się do zdobycia mistrzostwa kraju. Pomimo fenomenalnej postawy na krajowym podwórku początkowo nie został on brany pod uwagę selekcjonera “Trójkolorowych” Alberta Batteuksa na zbliżający się wtedy mundial w Szwecji.
Trudno było doszukać się powodu tej decyzji, tym bardziej, iż Francuz pochodzący z Maroka nie tylko świetnie grał w piłkę, to jeszcze posiadał świetny kontakt z pozostałymi zawodnikami. Był wręcz wzorem piłkarza – motywował swoich kolegów z drużyny, wszczepiał w nich ducha walki i poświęcał od pierwszej do ostatniej minuty każdego spotkania.
Niestety to, co doceniali inni nie potrafił zauważyć selekcjoner Francji. W efekcie do Szwecji został powołany Rene Bliard – również fenomenalny zawodnik. Tuż przed rozpoczęciem turnieju doznał on jednak kontuzji, która wyeliminowała go z możliwości udziału w imprezie.
Pod wpływem presji ze strony mediów oraz kibiców Batteuxi w trybie rezerwowym powołał do gry Fontaine’a. Jak się później okazało, była to najlepsza podjęta decyzja dla “Trójkolorowych”.
Urodzony w 1933 roku napastnik już podczas pierwszej potyczki z Paragwajem pokazał, iż wcześniej nieprzyznane powołanie nie miało kompletnie uzasadnienia. Najpierw doprowadził do remisu, strzelając bardzo ładnego gola w 24. minucie spotkania, by niespełna sześć minut później wyprowadzić swój zespół na jednobramkowe prowadzenie. Po godzinie gry dołożył trzecie trafienie, które pozwoliło Francji spokojne rozegranie do końcowego gwizdka.
W następnej potyczce z niezwykle mocną Jugosławią Fointaine po raz kolejny pokazał, iż należał mu się udział w tych mistrzostwach. Pomimo faktu, iż Francja przegrała ostatecznie ten mecz 2:3, to postawa piłkarza Stade Reims została nagrodzona gromkimi brawami. Dwie zdobyte bramki uchroniły reprezentację od kompromitacji, podobnie jak w przypadku spotkania ze Szkocją.
Decydujący o awansie mecz Francuzi musieli wygrać i wygrali tylko i wyłącznie dzięki postawie Fontaine’a. Tuż przed zmianą stron pięknym technicznym uderzeniem pokonał Billa Browna i zapewnił swojej zwycięstwo.
Od zakończeniu rozgrywek grupowych turniej należał praktycznie do niego. W ćwierćfinale zaaplikował Irlandii Północnej dwie bramki, a następnie dołożył jedno trafienie w przegranym meczu z najlepszą w tym turnieju Brazylią. Pomimo porażki zespół francuski mógł jeszcze się zrehabilitować w meczu o trzecie miejsce.
Spotkanie o najniższy poziom podmium to kolejne show tego zawodnika. W każdej połowie strzelił po dwa gole, dzięki czemu stał się jedynym w historii MŚ piłkarzem, który w każdym meczu zdobywał bramki – do dnia dzisiejszego jego rekord nie został pobity – a Francja ograła reprezentację RFN 6:3.
Zobacz Fontaine’a w akcji!



















