Pierwszy turniej Mistrzostw Świata zorganizowany na kontynencie afrykańskim w 2010 roku w sposób magiczny podziałał na kilka drużyn biorących udział w rozgrywkach. Hiszpania w końcu przełamała swoją niemoc na międzynarodowych turniejach i zdobyła tytuł najlepszej drużyny globu, Holandia połączyła piękny futbol ze skutecznością, a Niemcy po raz kolejny potwierdzili starą tezę Gary’ego Linekera, że „(…) zawsze wygrywają”.
Turniej ten był także niezwykle udany w wykonaniu reprezentacji Urugwaju. Piłkarze La Celeste nie byli uznawanie za faworytów turnieju, jednakże w każdym meczu udowadniali, iż początkowe założenia musiały być bardzo szybko zweryfikowane. Wszystko to za sprawą genialnej postawy całego zespołu, rozważnej i dynamicznej grze oraz skuteczności.
Już w pierwszym meczu sprawili oni sporą niespodziankę remisując bezbramkowo z wyżej notowaną Francją. Byli mistrzostwie świata nie potrafili pokonać świetnie interweniującego Fernando Muslerę.
W drugim spotkaniu z gospodarzem turnieju Urugwaj w końcu potrafił wykorzystać stworzone przez siebie okazje. W efekcie podopieczni Oscara Tabareza strzelili trzy bramki, spośród których dwie zdobył Diego Forlan.
W ostatnim meczu grupowym La Celeste musieli pokonać Meksyk by myśleć o awansie do kolejnej rundy. ZA sprawą jedynego trafienia w wykonaniu Luisa Suareza Urugwaj mógł spokojnie myśleć o 1/8 finału MŚ i potyczce z Koreą Południową.
Spotkanie rozegrane w Port Elizabeth było bardzo wyrównanym widowiskiem, jednakże skuteczniejszą piłkę zagrali Urugwajczycy. Dzięki kolejnym bramkom zdobytym przez Suareza La Celeste pokonali swojego rywala.
Znacznie trudniejszym spotkaniem było to ćwierćfinałowe z Ghaną. Jedyna w tej fazie drużyna afrykańska stawiła bardzo trudne warunki podopiecznym Tabareza. Wszystko wskazywało na to, iż utrzymujący się remis 1:1 powolnymi krokami zbliżał piłkarzy do serii rzutów karnych. Mecz nabrał jeszcze większej dramaturgii, gdy w doliczonym czasie drugiej dogrywki ręką w polu karnym zagrał Suarez i rzut karny otwierał niepowtarzalną szansę przed Ghaną. Niestety Asamoah Gyan nie wykorzystał takiego prezentu, co ostatecznie zemściło się na nim i jego kolegach.
W serii rzutów karnych do bramki nie potrafili znaleźć drogi Mensah i Adiyiah. W efekcie Ghana przegrała 2:4, a Urugwaj stanął przed szansą powtórzenia sukcesu z 1930 roku.
Ekipie La Celeste w półfinale przyszło walczyć z genialną podczas tego turnieju Holandią. Świetna postawa Wesleya Sneijdera i Arjena Robbena spowodowała, iż Oranje do 90. minuty spotkania prowadzili 3:1. W doliczonym czasie gry Maxi Pereira dał na chwilę nadzieje swoim kolegom i kibicom. Niestety kilka sekund po zdobytej bramce sędzia Raszwan Ermatow zakończył pierwszy półfinał.
W meczu o trzecie miejsce po raz kolejny potwierdziły się słowa Linekera, iż zawsze wygrywają Niemcy. Heroiczna i dramatyczna walka o upragniony sukces spotkała się z niemiecką solidnością oraz kondycję. Takie starcie zapewniało ogromne wrażenia, co dowodzi fakt, iż dopiero na osiem minut przed ostatnim gwizdkiem sędziego padła decydująca bramka. Sami Khedira w jednej chwili odebrał La Celeste upragniony sukces.
Z całą pewnością gdyby futbol był bardziej niesprawiedliwy Urugwaj zostałby trzecią drużyną globu, niestety w tym przypadku zasłużenie Niemcy odnieśli zwycięstwo.



















